We Wrocławiu ruszyła kampania „Nie stresuj się – kup bilet”, która ma przekonać pasażerów, że zapłacenie za przejazd bardziej się opłaca niż jazda na gapę. Płacąc oszczędzamy nie tylko pieniądze, ale też zdrowie.
– Stresu mamy w życiu bardzo dużo, więc kupujmy bilety, aby kontakt z kontrolerem nie przysparzał nam dodatkowego – wyjaśnia główne założenie kampanii Paulina Tyniec-Piszcz, dyrektorka Wydziału Transportu Urzędu Miejskiego Wrocławia.
W ramach akcji w tramwajach i autobusach słychać komunikaty zapowiadające możliwą kontrolę i zachęcające do kupna biletu. Na ekranach w pojazdach pojawiają się spoty wideo, na przystankach plakaty, a w rozgłośniach radiowych spoty. Kampania jest prowadzona również w mediach społecznościowych.
W minionym roku wrocławscy kontrolerzy sprawdzili 850 tysięcy biletów. Każdego miesiąca realizują 20 tys. kontroli. Wystawili 34 tys. wezwań do zapłaty na kwotę ponad 8,5 miliona złotych. A zatem kampania „Nie stresuj się – kup bilet” ma do kogo trafiać.
W kampanii nie straszymy, ale pokazujemy kupowanie biletów jako naturalne działanie w ramach funkcjonowania transportu publicznego. Przypominamy o tym specjalnymi komunikatami w autobusach i tramwajach. Kontrola to dla nas narzędzie szczelności systemu. Rzetelna opłata za przejazd pomaga nie tylko utrzymać komunikację w odpowiednim standardzie, ale systematycznie ją rozwijać – mówi Witold Woźny, prezes MPK Wrocław
576 zł – tyle winny jest wrocławski gapowicz
Dłużnicy z całej Polski, którzy trafili do Krajowego Rejestru Długów za niezapłacenie kary za bark biletu, winni są w sumie 369,2 mln zł. W tej kwocie jest aż 4,8 mln zł długu wrocławskich gapowiczów, których w rejestrze jest 8395. Średni dług na jednego gapowicza to 576 zł. Te dane dotyczą tylko tych gapowiczów, którzy nie zapłacili kar i zostali wpisani na listę Krajowego Rejestru Długu.
Kontrolerzy najczęściej słyszą, że biletu nie mają ze względu na pośpiech, nie kupili, bo zapomnieli, albo przeoczyli daty ważności biletu, który posiadali. Czasem argumentem za jazdą na gapę jest zbyt mała częstotliwość kontroli, czyli poczucie bezkarności.





